Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 745 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dowcip

czwartek, 09 sierpnia 2007 2:29
Przypomniał mi się jeszcze dowcip, który opowiedział mi Janusz. Opowiada ich średnio 50 dziennie :)
Jest to nowojorski dowcip o żydach i nie tylko.
Do zrozumienia dowcipu potrzebne jest małe wprowadzenie. Mianowicie jest w Nowym Jorku taka instytucja zajmująca się pilnowaniem porządku na budowach i nie tylko.Kontrolują co ludzie robią ze śmieciami. Nie pamiętam jak się nazywa, ale to mało istotne - przyjmimy, że xxx.
Teraz dowcip:
Przychodzi pracownik instytucji xxx do świątyni żydowskiej na kontrolę i rozmawia z ichniejszym księdzem.

Pracownik xxx - Ooo widzę, że pali się u was tyle świeczek. Co robicie z resztkami, które wam zostają? Pewnie wyrzucacie je na śmieci.
Ksiądz - Nie wyrzucamy ich. Zbieramy je do woreczków i oddajemy co miesiąc do producenta, a on w zamian za to wysyła nam raz w roku miesięczny zapas świeczek.
Pracownik xxx - A co robicie z tym chlebem, który wam zostaje. Pewnie o wyrzucacie na śmietnik?
Ksiądz - Ależ skąd. Zbieramy go do woreczków i wysyłamy do dostawcy, a on w zamian za to wysyła nam raz na rok miesięczny zapas chleba.
Pracownik xxx - A co robicie z tymi skórami, które obcinacie dzieciom? Pewnie wyrzucacie je na śmieci!!!
Ksiądz - Nie, skądże znowu. Je też zbieramy do woreczków, ładnie pakujemy i wysyłamy do instytuacji xxx. A oni w zamian za to przysyłają nam raz w roku takiego chuja na kontrole :P

I jak podoba się? Bo mi bardzo :)

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2240555,trackback

komentarze (8) | dodaj komentarz

Drugi dzień pracy...

czwartek, 09 sierpnia 2007 1:49
Yo,
Na początek informacja dla Bu. Dużo informacji udzielić już!!! nie mogę ( z wiadomych względów), więc napiszę tylko tyle, że negocjacje trwają. Co wyjdzie...? Się zobaczy.
Dzisiejszy dzień w pracy był gorszy od wczorajszego, bo siedziałem tylko 2 godziny i to aż z 10!!!A w zasadzię z 9 bo się spóźniłem, ale i tak mi za to zapłacą :P Nie mogliśmy dzisiaj siedzieć, bo cały czas był z nami menager i czasem się przypatrywał jak robimy. A robiłiśmy baaaaardzo wolno. Janusz (szef roboty) co chwilę podchodził i mówił "wolniej człowieku bo nie będzie roboty na jutro" :) Po paru takich uwagach zrozumiałem, że w tej robocie wcale nie chodzi o to żeby zrobić :P Trzeba się tak kręcić żeby nikt nie widział, ale wypada coś robić. Więc kazano mi stukać młotkiem w coś metalowego żeby menager myślał, że coś robimy :) Mówie wam śmiechu jest co nie miara, a roboty jak na lekarstwo. Jutro menagera nie będzie, więc planowane jest siedzenie. Dziś jak tylko menager wyszedł to oczywiście ostatnią godzinę też siedzieliśmy.
Mówię Wam jest naprawdę zarąbiście, aż chce mi się wstać o 5 rano i tam jechać.

W związku z pracą i napływem pieniążka zacząłem się zastanawiać nad inwestycjami i bardzo chodzi mi po głowie sprowadzenie auta do Polski. Znalazłem już współudziałowca i dowiedziałem się jak to się robi i ile kosztuje. Teraz przydałoby się znaleźć pewnego odbiorcę w Polsce i kupić auto. Jakbyście coś słyszeli, że ktoś chce kupić auto w Polsce to pamiętajcie o mnie.

Słyszałem również, że jedziecie nad morze!!!!!!!!!!!!!!!Ja też chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Bardzo zazdroszczę i żałuję, że nie pojadę z Wami, tym bardziej, że jedziecie w takim składzie w jakim jedziecie :( Ale z drugiej strony pocieszam się mailem od Gooki, która wysłała oferte wakacji. Ja jestem za i mam nadzieję, że Wy też???Plisssss jedźmy tam!!!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2240534,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

chillout

środa, 08 sierpnia 2007 2:11
Siema, siema
Bardzo przepraszam za moja abstynencję słowotwórczą, ale byłem bardzo zajęty szukaniem pracy :) Poszukiwania zacząłem od dzwonienia po ogłoszeniach już we wtorek. W środę miałem już iść do roboty, ale jakoś mi się nie chciało i nie poszedłem. W czwartek dzwoniła do mnie pani, że ma dla mnie pracę, ale nawet nie chciało mi się oddzwonić. W miarę upływu czasu ubywało coraz więcej kaski, więc stwierdziłem, że w piątek już popracuję. Tak jak pomyślałem tak zrobiłem i pracowałem w piątek przy rozkłądaniu półek na pokaz mody. Niestety trochę się rozczarowałem, bo zamiast modelek były manekiny, więc nie naoglądałem się zbytnio :P
Niemniej jednak było spoko bo praca nie była ciężka i tylko 6 godzin.
Po piątkowej pracy postanowiłem, że w weekend znajdę już sobie pracę i od poniedziałku zacznę. Nic z tego nie wyszło, bo dopadł mnie weekendowy leń i nawet nie wykręciłem żadnego numeru.
Kaśta robiła w sobotę Baby Shower ( impreza organizowana w celu zebrania jak największej ilości prezentów dla dziecka). Zaczęło się o 14 a skończyło około 1 w nocy. Przez cały dzień sączyłem browarki, ale nawet lekkiej fazki nie było.
W niedzielę byłem z Marta (dzieeczyna z New Jersey), Damianem (tym od piwa) i Kasią (everybody knows) na plaży Coney Island. Pierw tylko z Martą w oceanarium (zdjęcia na stronce), a później dałączyła reszta i siedzieliśmy nad oceanem.
W poniedziałek postanowiłem już ambitniej poszuakć pracy i tak się złożyło, że jestem już po pierwszym dniu w pracy. Jak sie okazało wszystkie wcześniejsze decyzje odnośnie pracy były słuszne, bo ta którą teraz mam jest zajeb....
Wierzcie albo nie ale dzisiaj przez 8 z 9 godzin w pracy siedziałem na krzesełku i rozmawiałem z szefem budowy i jeszcze jednym gościem. Robiliśmy hiper, mega, ekstra wielkie nic. To czego się nauczyłem w poprzedniej robocie to pikuś, przy wielkim nic robionym tutaj. Firma jest polska i zatrudnia około 50 ludzi, którzy pracują na różnych budowach. Na każdej budowie jest inny szef i ten mój jest najlepszy. Siedzi tu od 9 lat i wie jak robić żeby zarobić ale sie nie narobić. Cały dzień opowiadał kawały i opierniczał nas jak tylko zaczynaliśmy pracować, mówiąc że jak zrobimy to dziś to nie będzie co robić jutro. Cały dzień mówił, że to tylko dzisiaj tak jest, że  taki luz, i że jutro będzie duża dostawa materiału i dużo roboty. Niemniej jednak okazało się, że mają nam dać jutro 4 dodatkowych ludzi, więc zapewne też się nie napracuję. Cała robota to kompletny remont mega wielkiej restauracji. Ma 3 poziomy, a cały remont ma kosztować 1,5 miliona $. Czas realizacji to około rok więc nikt się nie spieszy i tak to wygląda. Mogę tam pracować również w soboty i niedzielę i być może z tego skorzystam bo szkoda nie brać kasy za siedzenie i słuchanie muzyki. Zapomniałem dodać, że jutro mam wziąść do roboty jakieś swoje płyty z muzą, żeby mi się łatwiej robiło wielkie nic.
Postaram się opisać jutro czy dalej jest tak kolorowo, ale myślę że będzie bo nawet jakbym miał robić cały dzień to teraz mam być prawdziwym pomocnikiem, więc tylko przynieś, podaj itp. Jeśli dalej będę musiał tyle siedzieć to zażądam podwyżki bo mnie za bardzo dupa boli od siedzenia.
Sorry za marny styl tekstu, ale pisany był z wielką niechęcią. Powodem tego było to, że musiałem go pisać drugi raz, ponieważ przed chwilą gdy zamieszczałem pierwszą wersję wypocin skasowała mi się.
Pozdrawiam gorąco...

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2236826,trackback

komentarze (11) | dodaj komentarz | Trackbacki (1271)

Wpisy weekendowe

poniedziałek, 30 lipca 2007 0:20
Dziś dwa wpisy!!!
Pierwszy normalny taki jak zawsze z opisem przygód zwyczajnych.
Drugi inny, ale o tym później.
Ostatni tydzień minął cholernie szybko. Nawet się nie zdążyłem rozkręcić w pracy, a okazało się że jest już piątek. Na liczniku zarobków coraz więcej, ale jednocześnie na liczniku wydatków coraz większe sumy. W środę zakupiłem sobie nowy aparacik cyfrowy Casio Exilim i od tego czasu cały czas się nim bawię. Nie ma języka polskiego więc rozpracowanie go trochę mi zajęło :P Ma strasznie dużo funkcji i robi spoko zdjęcia.
W czwartek i piątek cholernie kłóciłem się z szefem bo mi kutafon nie chciał zapłacić. Tłumaczył się, że nie ma kasy i nie ma z czego mi zapłacić w piątek. Mówił, że da mi kasę w sobotę, albo poniedziałek. Ja na to odparłem, że też nie mam kasy i nie ma za co żyć, na co on dalej swoje, że nie kradnie i nie ma skąd wziąść. Spytał czy może ja mam jakiś pomysł, a ja odparłem, że mogę mu pożyczyć kasę, byleby mi tylko zapłacił. Trochę się zmieszał bo przed chwilką mówiłem mu, że nie mam kasy, ale wytłumaczyłem, iż jestem przyszłym ekonomistą i nie ma nic za frajer. Powiedziałem, że za jakiś procent pożyczę mu kasę żeby mógł mi oddać. Nie dał się burak nabrać i da mi kasę dopiero jutro.
Weekend minął jeszcze szybciej niż cały tydzień. Byłem tylko w sobotę rano na Manhattanie tak samotnie połazić. Odwiedziłem po raz drugi WTC i zobaczyłem statue z bliższej odległości i cały "najdolniejszy " Manhattan. Wieczorem byłem z takim kolesiem z Rzeszowa na browarku na greenpoincie. Jeszcze tak wielkiego piwa to w życiu nie piłem. A w dodatku ze styropianowego kubka. Za 3,5$ było tego chyba ponad litra i to w całkiem fajnej knajpie.
Później poszliśmy do parku i ryzykując deportacją i wysokim mandatem piliśmy żywca 0.66 na ławce. Dość sążnie się porobiłem i ciężko wracało mi się do domu o 1 w nocy. Ale jakoś dałem radę. Dodam tylko, że przez weekend miałem wolną chatę bo Kasia i Marek pojechali do jego rodziców.
Na koniec kolejne ogłoszenia matrymonialne z bazarynki :):
1. Poszukuje kobiety z fantazja i temperamentem, jesli lubisz fifory geometryczne a zwlaszcza jedna z nich, odpisz a byc moze dane ci bedzie przezyc fantastyczna przygode.swiat do odwaznych nalezy!Lucja
2. Choć nie masz dłoni która policzek jak ogien pali dłoni chłopaka po który został w komodzie szalik choc nie masz dłoni jak ta co w sercu klawiszem stuka to twojej dłoni przecież dłon moja od zawsze szuka pilnie poszukiwany pan 25-34 dla puszystej, wysokiej dziewczyny o niebanalnej osobwosci. Najlepiej z okolic Ridgewood. Zonatych, zwiazanych oraz szukajacych przygod prosze o nie marnowanie mojego czasu. Aneta
3. Zaprzyjaznie sie z brzydkim, ale wolnym facetem (rozwodnik, wdowiec) w przedziale wiekowym 50 do 100 lat, ktory stracil juz wiare w samego siebie .jezeli masz wszystkiego dosyc to napisz, byc moze slonce nam jszcze zaswieci nawet w deszczowe dni. Genowefa

Zaraz drugi wpis

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2199676,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Po dłużeszej przerwie

wtorek, 24 lipca 2007 3:28
Siema yo :P

Tradycyjnie już przepraszam za przerwę w pisaniu. Tym razem była dość długa, a to dlatego, że mi sie poprostu nie chciało. Teraz też nie zbyt wiem co mam pisać, ale jak już się zmusiłem to coś wymyślę.
Na początek odniosę się do tego co u Was. Cholernie zły byłem, gdy dowiedziałem się, że opuszczę imprezkę u Bu, ale co zrobić, nie mogłem i tyle. Jak wiadomo z pewnej piosenki zespołu Big Cyc - "niemoc rodzi przemoc". W tym przypadku nawet dobrze się złożyło, bo mniej więcej w tym czasie, zmieniłem miejsce pracy (tylko miejsce, a nie firmę) i w tym właśnie nowym miejscu potrzebna była demolka. Jak dorwałem się do młotka, łomu, piły itp, to lepiej było do mnie nie podchodzić. Rozwalałem ściany, sufity, podłogi i wszystko co napotkałem na swojej drodze. Robota wprost idealna dla mnie :) Wiecie zresztą na co mnie stać :) Szkoda tylko, że nie mogłem wypić paru piwek, bo wtedy napewno szło by mi dużo lepiej :)
Teraz pracuję 20 minut na piechotę od domu, więc jest dużo lepiej, aczkolwiek roboty jest może jeszcze na tydzień. Dzisiaj szef powiedział, że jak nie dorwie jakiegoś kontraktu to od następnego tygodnia możemy szukać innej roboty albo iść na bezpłatny urlop :) Nie wiem jak to będzie ale jakoś specjalnie mnie to nie martwi. Idąc codziennie do roboty czuje się jak we Wrocku, w drodze z domu do Bu. Odległość jest mniej więcej podobna, też w środku drogi jest park i ławki, ale jak zapewne wiecie brakuje Was.
Kolejnym pozytywem jest to, że poznałem trochę osób i zapowiada się, że będzie całkiem ciekawie. Planuję zorganizować wyjście na cały dzień w następną sobotę. Około 10 osób, nikt nikogo nie zna, wszyscy na wakacje w NY, wszyscy w naszym wieku. Chcę iść na plażę, do oceanarium, do baru na Manhattan, a na koniec wdrapać się na Empire State Building i zobaczyć NY nocą z najwyższego budynku w mieście. Plan został dobrze przyjęty i większość osób wyraziła zainteresowanie. Mam nadzieję, że będzie to całkiem udana sobota.
W ubiegły weekend byłem w New Jersey u Marka siostry. Zobaczyłem całkiem inne US and A. Duża przestrzeń, 4-pasmowe autostrady krzyżujące się co kilka mil, wielkie centra handlowe przy drodze i małe spokojne uliczki, z fajnymi domami i samochodami.
Byłem tam całą sobotę i całą sobotę upajałem się browarem i whiskey. Byliśmy w irlandzkiej kanjpie, fajnym klubie o nazwie Sharke's (czy jakoś tak) i paru większych sklepach.
W niedzielę pojechaliśmy na plażę Coney ISland w NY. Po drodze widziałem dolny Manhattan, parę fajnych mostów i statue wolności, ale z bardzo daleka. Później pojechałem na Manhattan do sklepu elektronicznego w celu zakupienia aparatu cyfrowego. I tu mam do Was prośbę. Jeśli się ktoś zna to pomóżcie w dokonaniu wyboru między poniższymi modelami:
http://www.bestbuy.com/site/olspage.jsp?skuId=8257771&type=product&productCategoryId=pcmcat99000050015&id=1170290184765
http://www.bestbuy.com/site/olspage.jsp?skuId=8257414&productCategoryId=pcmcat99300050008&type=product&cmp=++&id=1170290184416

Na koniec kolejne ogłoszenie z bazarnki:
Moj anons epileptyczno-epileptyczy skreci wam wszystkim szyje w korkociag. otoz... czy ktoras z pan moglaby mi odstapic swego partnera na, powiedzmy, rok czasu? Cierpie na brak milosci pomimo fuchi, puchi i tuchi. Szukam pokrewnej duszy - nie wariata. Hanka

I co Wy na to???

Pozdro 600 (dla wtajemniczonych)


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2177997,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

 1234  »

piątek, 18 maja 2012

Licznik odwiedzin:  23 719 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O moim bloogu

A oto i blog opisujący mój pobyt w mieście New York. Zapraszam do pilnego studiowania!!!

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 15.06.2011 15:00:13
  • autor: Daisey Liestman
  • treść: Wspanialy blog:) Chc...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to